4 dni w Walencji – ciągle trochę mało! :)

Walencja to w naszym przypadku kierunek trochę przypadkowy. Wybrany był tylko termin wyjazdu, miejsce mieliśmy dostosować. W pierwszej chwili nie byłam przekonana, ale pomyślałam: „No dobra, najwyżej poleżymy na plaży przez te cztery dni jeśli nie będzie za dużo do zobaczenia„. Okazało się, że nie miałam racji – Walencja jest piękna, różnorodna, a wokół niej można znaleźć kilka bardzo ciekawych punktów na jednodniową wycieczkę.

Nasz plan na cztery dni był prosty: dzień pierwszy to Katedra i okolice, drugiego dnia pobliska Xàtiva i średniowieczny zamek, potem jednodniowa wycieczka do Sagunto, na koniec Miasto Sztuki i Nauki z wejściem do oceanarium (L’Oceanogràfic). Chociaż w tym układzie codziennie zostawało trochę czasu na odpoczynek na plaży, nawet takie tempo przy lipcowych upałach było dla nas zbyt szybkie, zwolniliśmy więc i odpuściliśmy Sagunto, zostawiając jeden dzień tylko na oceanarium.

Widok z katedralnej dzwonnicy

Nasze pierwsze kroki w mieście prowadziły oczywiście w górę – na szczyt dzwonnicy Katedry w Walencji. Po pierwsze dlatego, że sama Katedra jest ważnym punktem na turystycznej mapie Walencji, a wokół niej znajduje się ich jeszcze cała masa, a po drugie bo ciekawie jest zacząć od rzutu okiem na całe miasto przed zobaczeniem detali. W pobliżu Katedry jest też drugi punkt widokowy – dzwonnica kościoła Santa Catarina – jest on jednak znacznie niższy.

Po zejściu na dół można przejść przez Katedrę i między innymi zobaczyć Kaplicę Kielicha, gdzie ma znajdować się Święty Graal. Będąc już na zewnątrz, warto okrążyć Katedrę z każdej strony – to zdecydowanie najciekawsza część zwiedzania, bo pozwala zobaczyć, jak różnią się od siebie poszczególne fragmenty budowli. Dodatkowo Katedrę otaczają piękne place.

Informacje na temat godzin otwarcia Katedry oraz biletów wstępu można znaleźć tutaj.

Właściwie jeszcze przed dotarciem pod Katedrę zobaczyliśmy najciekawiej chyba zdobiony budynek w mieście, bo przechodziliśmy obok Muzeum Ceramiki.

Muzeum Ceramiki

Kilka minut spacerem od Katedry znajduje się targ główny Mercado Central i Giełda Jedwabiu (La Lonja de la Seda), moim zdaniem kolejny obowiązkowy punkt na mapie Walencji. Ten drugi budynek jest wpisany na listę UNESCO. Zwiedzanie trwa dosłownie chwilę, ale warto tu podejść, żeby zobaczyć wszystkie trzy części – Salę kolumnową (miejsce handlu z robiącymi wrażenie kolumnami), Trybunał Morski (z pięknym sufitem) i Wieżę (wykorzystywaną kiedyś częściowo jako więzienie dla handlarzy zalegających z zapłatą). Już sam Ogród Pomarańczowy, przez który wchodzimy do środa, jest zresztą bardzo ładny (jak nazwa podpowiada, rosną tam drzewka pomarańczowe).

Jeśli lubicie oglądać street art, warto sprawdzić w okolicy jeszcze jedno miejsce – Mural Plaza de la Botxa.

Giełda Jedwabiu (La Lonja de la Seda)
Giełda Jedwabiu (La Lonja de la Seda)

Dalej kierowaliśmy się już w kierunku Placu ratuszowego (Plaza del Ayuntamiento), którego głównym budynkiem jest Urząd Miasta z wieżą zegarową, ale także zlokalizowane wokół hotele i inne budynki prezentują się bardzo dobrze. Na samym placu jest też fontanna, podobno w nocy podświetlana różnymi kolorami.

Chcąc spojrzeć na Plac ratuszowy z góry, wybraliśmy się do Ateneo Restaurant. Ten punkt można potraktować na dwa sposoby: zapłacić kilka euro za wejście na taras widokowy – chociaż szczerze mówiąc znajdująca się tam platforma widokowa nie zapewnia szczególnie dobrych wrażeń – lub zamówić coś w barze i cieszyć się pięknym widokiem na ratusz. My mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na pustki w barze, więc mogliśmy nawet kilka razy zmienić perspektywę.

Niedaleko Placu znajduje się budynek Banco de Valencia, na niego też warto rzucić okiem.

Plac ratuszowy (Plaza del Ayuntamiento)
Widok z Ateneo Restaurant

Po krótkim odpoczynku kierowaliśmy się już w stronę Las Torres de Serranos, ale zrezygnowaliśmy z wchodzenia na nie, bo temperatury trochę nas wykończyły. Udało nam się za to jeszcze podejść do Jardins del Real na zakończenie wycieczki. Potem już tylko hotel, plaża i woda…

Czytaj dalej:

  1. Xàtiva w pełnym słońcu, czyli jednodniowe wycieczki w okolicach Walencji
  2. Miasteczko Sztuki i Nauki: Walencja trochę inaczej

4 uwagi do wpisu “4 dni w Walencji – ciągle trochę mało! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s