Walencja z drugiej strony. Miasteczko Sztuki i Nauki

Czytaj też: 4 dni w Walencji – ciągle trochę mało! 🙂

Pierwsze dni w Walencji spędziliśmy w bardziej historycznych klimatach, w końcu jednak nadszedł też czas na „dzielnicę przyszłości”, czyli Miasteczko Sztuki i Nauki. Zaczęliśmy od oceanarium (L’Oceanogràfic), które na mnie zrobiło wrażenie już z zewnątrz – bardzo spodobał mi się budynek wejściowy, ptaszarnia i chyba przede wszystkim restauracja. A co w środku? W środku czekają na nas zbiorniki tematyczne rozlokowane w różnych budynkach, warto więc nastawić się na kilkugodzinny spacer.

W tym miejscu muszę się chyba do czegoś przyznać: w oceanarium ogarnął mnie jakiś szał robienia zdjęć. Wydaje mi się, że zwykle nie robię ich mało, ale tutaj już chyba przy samych meduzach przekroczyłam swój standardowy limit w miejscach tego typu. Nie wiem co było powodem, może po prostu warto sprawdzić na swojej skórze. Ale były też rozczarowania – przed przyjściem tutaj wydawało mi się, że najciekawszym miejscem będzie tunel z rekinami, ale trafiliśmy w nim na straszne tłumy i chyba dlatego wrażenia były słabsze.

(Informacje o cenach biletów i godzinach otwarcia można znaleźć tutaj).

L’Oceanogràfic – Mediterranean
L’Oceanogràfic – Wetlands

Reszta u nas to już dzień drugi, bo po ponad trzech godzinach w oceanarium postanowiliśmy odpuścić i pozostałą część dnia spędzić na plaży, ale chętni na zwiedzanie na pewno spokojnie pomieszczą wszystkie punkty Miasteczka Sztuki i Nauki w jednym dniu.

Kolejnym po oceanarium jest L’umbracle, ogród krajobrazowy. Jego część stanowi bar otwarty latem, z pewnością warto wziąć pod uwagę godziny jego otwarcia planując zwiedzanie (my byliśmy tutaj w środku dnia, dlatego nie mieliśmy szansy zajrzeć do środka).

L’umbracle

Kolejny budynek, widoczny na zdjęciu poniżej jako pierwszy po lewej, to L’Hemisferic. Został zaprojektowany w kształcie ludzkiego oka i mieści w sobie salę kinową, gdzie wyświetlane są filmy na temat nauki oraz techniki, a także planetarium. Zaraz obok L’Hemisferic widzimy Muzeum Príncipe Felipe, muzeum nauki. Całość wygląda całkiem futurystycznie i stanowi ciekawy kontrast dla starego miasta, które oglądaliśmy pierwszego dnia w Walencji.

Miasteczko Sztuki i Nauki (Ciudad de las Artes y las Ciencias)

Zaraz za Miasteczkiem (a właściwie także w jego obrębie) znajdują się Ogrody Turii powstałe w wyniku osuszenia koryta płynącej kiedyś w tym miejscu rzeki. Jest to obszar o długości dziewięciu kilometrów, ma więc potencjał na bardzo długie spacery w pięknych okolicznościach. Jednym z charakterystycznych punktów ogrodów jest Guliwer, zjeżdżalnia w kształcie bohatera powieści Swifta. Niestety w czasie naszego pobytu była jednak nieczynna.

Ogrody Turii
Ogrody Turii, widok na Ciudad de las Artes y las Ciencias

Nasz spacer po Ogrodach Turii kończył się mniej więcej na wysokości Pont de les Arts. Lokalizacja ogrodów pozwalała nam zboczyć kilka razy z trasy, żeby zjeść obiad albo spróbować dobrych lodów (może to kwestia naszego pecha, ale mam wrażenie, że wcale nie tak o nie łatwo w Walencji).

Pont de les Arts

Wróciliśmy też do punktu wyjścia, bo nasz hotel znajdował się blisko oceanarium – pozwalało to na przemieszczanie się na nogach właśnie w te okolice, ale też na plażę (ok. 20-minutowym spacerkiem). Z komunikacji miejskiej korzystaliśmy więc tylko, żeby znaleźć się na starym mieście, dojechać do Xativy i na lotnisko, co moim zdaniem było dobrym wyborem.

Dodam jeszcze, że polecam Walencję – na kilkudniowy wyjazd, może nawet na trochę dłużej. Dla mnie była na pewno pozytywnym zaskoczeniem.

Miasteczko Sztuki i Nauki, widok na L’Oceanogràfic i Muzeum Príncipe Felipe

2 uwagi do wpisu “Walencja z drugiej strony. Miasteczko Sztuki i Nauki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s