Ateny. Wersja robocza demokracji

Wcześniej o Atenach: Ateny. Zacznijmy na Akropolu

Akropol zostawiamy gdzieś za plecami, ale to nie znaczy, że zapominamy całkiem o przeszłości. Ateńczycy mają się czym chwalić w tym temacie. To oni stworzyli koncepcje filozofii, byli jednymi z pierwszych wielkich artystów (w dramacie, architekturze czy rzeźbie), dołożyli swoją cegiełkę do rozwoju matematyki czy nauk przyrodniczych. Część idei zapożyczali zapewne od swoich sąsiadów, jednak to o nich wiemy najwięcej i trudno chyba nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że byli jedną z najciekawszych cywilizacji w dziejach.

Żeby jeszcze lepiej poczuć, w jaki sposób funkcjonował eksperyment pod tytułem „ateńska demokracja” i przekonać się jak żyło się pod czujnym okiem greckich bogów, decydujemy się skorzystać z biletu łączonego, umożliwiającego zwiedzenie Akropolu i stanowisk archeologicznych – tym ostatnim przyjrzymy się dzisiaj.

Szczegółowe informacje na temat biletów można znaleźć tutaj i tutaj.

Agora ateńska i rzymska

W klimat tego miejsca dobrze wprowadzą nas słowa Joanny Kakissis, która stwierdza, że druga połowa XIX wieku w Atenach to archeologiczny odpowiednik gorączki złota. O Agorze pisze tak:

„Starożytne budowle w jej obrębie, m.in. dobrze zachowana świątynia Hefajstosa, wskazały, jakie skarby odsłoni ziemia, jeżeli wykopaliska przeprowadzi się w należyty sposób. Wiele osób żałowało burzonych malowniczych kwartałów miasta. Lecz w rozbieranych domach (…) natrafiono na wiele niezwykle interesujących znalezisk, m.in. użyte przy wznoszeniu murów fragmenty posągów czy antyczne ruiny wykorzystane jako gotowe fundamenty. Wszystko to pozyskano zanim jeszcze archeolodzy wbili pierwszą łopatę. A gdy po kilku latach całe miejsce zostało oczyszczone, odsłonięto stanowisko tak złożone i bogate, że nawet po prawie dziewięciu dekadach prac wykopaliskowych wciąż odkrywa się na nim kolejne zabytki”.

Kakissis Joanna, Ateny i wyspy greckie. Przewodnik National Geographic

Agora była sercem polis. To tutaj robiono interesy i dyskutowano o polityce. Anthony Everitt w „Chwale Aten” zaznacza nawet, że tętniący życiem rynek miejski był dowodem politycznego zaangażowania obywateli. Odwiedzając Agorę współcześnie, przypominamy sobie czym była ateńska demokracja – eksperymentem, który jakimś cudem funkcjonował latami, chociaż współcześnie wydaje się to wręcz nierealne.

Na Agorze ateńskiej poza wspomnianą już świątynią Hefajstosa warto zobaczyć przede wszystkim zrekonstruowany starożytny portyk – Stoa Attalosa. Niedaleko znajduje się też Agora rzymska, która powstała z konieczności, gdy na tej ateńskiej zabrakło miejsca na handel. Tam zobaczymy fragmenty ścian i Wieżę Wiatrów, chociaż moim zdaniem niewiele stracimy odpuszczając sobie to miejsce – w przeciwieństwie do Agory ateńskiej, tę zdecydowanie warto odwiedzić choćby od razu po zejściu z Akropolu.

Biblioteka Hadriana

To drugie stanowisko, na teren którego moim zdaniem warto wejść. Biblioteka Hadriana była największą w Atenach. Nietrudno sobie wyobrazić – nawet teraz, gdy widzimy tylko jej fragmenty – że powstała, by wprawiać w zachwyt.

Wreszcie trafiamy pod Łuk Hadriana, mający oddzielać Ateny antyczne od tych rzymskich, oraz znajdującą się obok Świątynię Zeusa Olimpijskiego. Za pierwszym razem docieramy tutaj późnym wieczorem, kolumny składające się na to co zostało ze świątyni widzimy więc tylko z ulicy. Czytałam gdzieś, że to już właściwie tyle i wchodzenie na jej teren można sobie darować, ale nie byłabym sobą, gdybym nie powiedziała na głos, że te kolumny to już w ogóle są największe ze wszystkich w mieście i na pewno robią duże wrażenie z bliska. No cóż, okazało się że niekoniecznie, bo nie można podejść pod nie tak jak na przykład pod kolumny Biblioteki Hadriana. W skrócie: zgadzam się z opiniami, że warto zobaczyć, ale niekoniecznie z wejściem na teren stanowiska.

Na bilecie łączonym do Akropolu można jeszcze odwiedzić cmentarz Keramejkos oraz Lykeion, my jednak rezygnujemy z tych miejsc na rzecz innych.

Stadion Panateński

Jeśli miałabym wskazać miejsca, które podobały mi się w Atenach najbardziej, na pewno wymieniłabym Stadion Panateński. Zbudowany w starożytności, zrekonstruowany na Igrzyska Olimpijskie 1896, wykorzystywany obecnie przy okazji różnych wydarzeń – świetny przykład tego, w jaki sposób przeszłość może się łączyć z teraźniejszością.

No i ten wszechobecny marmur! Robi wrażenie kiedy patrzymy na niego z bieżni, ale też gdy stoimy na trybunach.

Narodowe Muzeum Archeologiczne

Z muzeów wybieramy to Archeologiczne. Składa się na nie spora przestrzeń wystawiennicza, znacznie większa niż się spodziewałam. Zobaczymy tu kilka bardzo ciekawych rzeźb. Wrażenie robi zwłaszcza dynamiczne ujęcie Jeźdźca z Artemizjon, ale też „jakiś tam Posejdon albo Zeus” (bo ciągle nie ma zgody w temacie tego kim jest majestatyczna postać z brązu) czy wreszcie posąg Ateny, który pozwoli nam mniej więcej wyobrazić sobie jak wyglądała ta Atena, która niegdyś stała na Akropolu. Oprócz tego stele, wazy, ostrakony wykorzystywane podczas sądów skorupkowych… – Jest tego trochę.

Jeździec z Artemizjon
Z tyłu Zeus albo Posejdon z Artemizjon

Parlament i Ogród Narodowy

Zmiana warty odbywa się o każdej pełnej godzinie, a w niedzielę o 11:00 możemy załapać się na tę bardziej uroczystą. Muszę przyznać, że to było coś, co mnie zaskoczyło. Zwykle zmiana warty nieszczególnie mnie interesuje, ale ta była tak nietypowa, że aż miałam ochotę dowiedzieć się więcej na temat tego skąd wziął się ten krok marszowy. Natknęłam się na takie wyjaśnienie: ruch podniesionej do góry nogi komunikuje kopniaka skierowanego w stronę dawnego tureckiego najeźdźcy, a kończy się strzepnięciem wroga z buta (źródło). Warto zobaczyć na żywo.

W okolicach Parlamentu jest też Ogród Narodowy, w czasie naszego pobytu odbywały się tam targi książki na świeżym powietrzu – szczerze mówiąc wyglądało to przyjemniej niż w Krakowie, gdzie na przestrzeni targowej ciągle niemal wpada się na innych ludzi.

Triada ateńska

Na koniec odwiedzamy jeszcze miejsca, które stanowią przejście między Atenami starożytnymi i tymi współczesnymi, a więc gmachy wzniesione w stylu neoklasycznym, klimatem przypominające te starożytne – Ateńską Akademię Nauk, Uniwersytet Narodowy i Bibliotekę Narodową. Jeśli o mnie chodzi, uważam, że architekci wykonali tutaj swoje zadanie po mistrzowsku, zabierając nas znowu na chwilę do przeszłości, ale też przyciągając wzrok detalami.

Na tym kończymy wizytę w Atenach z przeszłości, w następnym wpisie rzucimy okiem na te bardziej współczesne:

Ateny współczesne

2 uwagi do wpisu “Ateny. Wersja robocza demokracji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s