Kraków. Okolice Rynku Głównego

To ciągle ten sam Kościół Mariacki, te same Sukiennice albo widok z Wieży Ratuszowej, ale jeśli o mnie chodzi to chyba nie mogą się znudzić. Zawsze kiedy mam okazję zajrzeć na chwilę na rynek, korzystam – nawet jeśli to tylko minuta w biegu przed pracą albo szybki spacer późnym wieczorem. Z takich też zresztą momentów pochodzą zdjęcia, które za chwilę zobaczycie. Zapraszam na szybką wycieczkę okolicami krakowskiego rynku – przed nami same klasyki.

Plac Jana Matejki

Zaczynamy na moim ulubionym placu. Miałam go w głowie jeszcze z czasów dzieciństwa, a kiedy zamieszkałam w Krakowie i trafiłam na niego przypadkiem, byłam zachwycona, że zrekonstruowany pomnik Grunwaldzki z grobem nieznanego żołnierza przed nim wygląda jeszcze lepiej niż go zapamiętałam, a wokół jest tyle pięknych budynków (mamy tu między innymi Gmach Główny Akademii Sztuk Pięknych czy Gmach Narodowego Banku Polskiego, a do tego wszystkiego na przecięciu ulicy Warszawskiej i św. Filipa stoi kościół św. Floriana).

Plac Jana Matejki

Zaułek Niewiernego Tomasza

Idąc dalej w kierunku Rynku Głównego mijamy Barbakan i Bramę Floriańską (jedną z ośmiu bram miejskich Krakowa, trzy razy zagrożoną wyburzeniem – gdy prof. Feliks Radwański sprzeciwiał się temu pomysłowi na początku XIX wieku, użył różnych argumentów, a jednym z nich było to, że Brama chroni przed wiatrami, które mogłyby podwiewać spódnice paniom wychodzącym z Kościoła Mariackiego; może teraz ta argumentacja brzmi dość zabawnie, ale mamy tu niemałych rozmiarów dowód na to, że była całkiem skuteczna).

Docieramy na ulicę Świętego Jana. Cały jej klimat tworzy Kościół Pijarów od razu rzucający się w oczy patrzącym na rząd budynków od strony rynku. Wreszcie trafiamy na niewielki placyk, który w trakcie dnia żyje zwykle rozmowami gości znajdujących się tutaj restauracji. W jego kierunku możemy też skręcić z Floriańskiej.

Kościół Pijarów
Zaułek Niewiernego Tomasza

Dachy krakowskiego rynku

Mamy aż kilka opcji spojrzenia na Rynek Główny z góry – dwie najbardziej oczywiste to hejnalica Mariacka i Wieża Ratuszowa. W przypadku tej pierwszej warto pamiętać, że bilety na dany dzień można kupić tylko na miejscu, a ich liczba jest ograniczona, dlatego dobrym pomysłem jest zameldowanie się na Placu Mariackim raczej wcześniej niż później. W moim przypadku kilka razy zabrakło szczęścia, gdy chciałam wejść na hejnalicę, a z Wieżą Ratuszową nigdy nie było problemu. Widoki z tej drugiej możecie zobaczyć poniżej. Blisko rynku jest jeszcze jedno miejsce często wybierane przez tych, którzy chcą spojrzeć na okolicę z góry, czyli Metrum – Restobistro na 6. piętrze Akademii Muzycznej w Krakowie. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu to na rynku jest jeszcze Cafe Szał, kawiarnia na dachu Sukiennic.

Widok z Wieży Ratuszowej

Pora zejść na ziemię

No właśnie, wracamy na płytę Rynku Głównego. Tego samego, który był sceną wielu wydarzeń historycznych, a więc hołdów składanych królom, publicznych egzekucji czy narodowych manifestacji. Także współcześnie na rynku odbywa się mnóstwo wydarzeń.

A na co dzień mamy tutaj pod ręką symbole Krakowa: możemy usłyszeć hejnał mariacki i zobaczyć Lajkonika, kwiaciarki czy (dość kontrowersyjne współcześnie) dorożki. Z rynkiem związane są różne legendy – zerkając w stronę kościoła Mariackiego możemy przypomnieć sobie tę o nożu w Sukiennicach (wieże kościoła Mariackiego budowało dwóch braci; kiedy młodszy zorientował się, że jego wieża będzie niższa, zabił brata nożem, a potem – dręczony wyrzutami sumienia – odebrał sobie życie).

Kościół Mariacki warto obejrzeć z każdej strony i oczywiście w środku. To tutaj znajduje się Ołtarz Mariacki, wywieziony w czasie wojny do Norymbergi. Do Krakowa wrócił tym samym pociągiem co inne odzyskane dzieło – Dama z gronostajem.

Plac Mariacki
Kościół Świętego Wojciecha

Rynek duży i mały

Na tyłach kościoła Mariackiego znajdziemy Mały Rynek, który powstał jako rynek pomocniczy. Wspominam o nim, chociaż moim zdaniem nie jest szczególnie ciekawy, ale czasem organizowane są na nim różne wydarzenia, dlatego warto odbić tu na chwilę, gdy jesteśmy na Rynku Głównym.

Mały Rynek

Sztuka po drodze

Kontynuując naszą wycieczkę, możemy skierować się w stronę ulicy Świętej Anny. Znajduje się tutaj kościół (no tak, też św. Anny) uważany za jeden z najpiękniejszych w Polsce przykładów budowli barokowej. To dowód na to, że w Krakowie możemy się zetknąć ze Sztuką jeszcze przed odwiedzeniem jakiegokolwiek muzeum.

Nawet nie próbuję wymienić wszystkich miejsc, które miłośnikom sztuki w okolicach Rynku Głównego na pewno się spodobają, ale wspomnę o jeszcze dwóch. Pierwsze to wnętrze kościoła św. Krzyża (możemy tam odbić będąc na Małym Rynku), a drugie – Kościół Franciszkanów (do niego od św. Anny przejdziemy Plantami, mijając po drodze akademickie symbole Krakowa – gmach Collegium Novum i Kolegium Maius). Niesamowity u Franciszkanów jest przede wszystkim witraż znajdujący się nad chórem, wykonany przez Wyspiańskiego: „Bóg Ojciec – Stań się!”, ale też cała polichromia kościoła. Kiedyś uważałam, że jest tam wszystkiego zdecydowanie za dużo, ale ostatnio jestem pod dużym wrażeniem tego miejsca.

Kościół Świętej Anny
Plac Wszystkich Świętych, widok na Bazylikę Dominikanów
Bazylika Franciszkanów

Grodzka

Kiedy już wyjdziemy z Bazyliki Franciszkanów, możemy kontynuować wzdłuż ulicy Grodzkiej. To część Drogi Królewskiego prowadzącej na Zamek Królewski na Wawelu. Tutaj prawie zawsze jest tłoczno, pozostaje więc tylko powoli iść przed siebie. Jednym z przystanków po drodze – pod warunkiem, że lubimy czytać, u mnie właściwie obowiązkowym – jest Skład Tanich Książek, kolejne miejsce to kościół św. Apostołów Piotra i Pawła, najpiękniej chyba prezentujący się z zewnątrz kościół w mieście. W jego środku można zobaczyć najdłuższe w Polsce wahadło Foucaulta – najlepiej przy okazji pokazu, który odbywa się w czwartki w godzinach porannych.

W stronę Wawelu

Z Grodzkiej warto skręcić w kierunku Kanoniczej, to najstarsza i jedna z przyjemniejszych krakowskich ulic. Na początku XX wieku pisano o niej:

Jeden z najpiękniejszych widoków jaki daje ulica Kanonicza. Tu bowiem obok całego bogactwa artystycznych detali – jak stylowe fasady domów, portale, obramienia okien, attyki – tworzy się piękny obraz starego miasta, na tle majestatycznego zamku na Wawelu.

Franciszek Klein

(Więcej informacji można znaleźć tutaj).

Szukając miejsca, gdzie można coś zjeść albo czegoś się napić, warto zajrzeć na Plac Szczepański albo przejść się wzdłuż ulicy Brackiej. Znajdziemy tam kilka ciekawych knajp, restauracji czy kawiarni. Jeśli wolimy spacer, czekają na nas jeszcze kilometry Plant i oczywiście wizyta na Wawelu.

Czy Kraków tkwi w micie swojej wielkości i wyjątkowości? Pewnie trochę tak. Ale jeśli chcielibyśmy się temu dziwić to chyba nie spacerując wokół Rynku Głównego, którego ulice pamiętają tak różne wydarzenia i gdzie wszystko toczy się w trochę innym tempie. Wyzwania, z którymi miasto mierzy się na co dzień, tutaj jakby trochę się rozmywają. Tutaj też możemy poczuć jak to jest być tym „typem krakowskim”, o którego narodzinach w XIX wieku pisze Waldemar Łazuga w „Krakowie. Dziejach i sztuce”:

Rodzi się „typ krakowski”: miłośnik kultury, pogłębiony duchowo, wrażliwy na przeszłość, nakrochmalony esteta, trochę nudny.

Waldemar Łazuga

I na tym kończymy na dzisiaj, bo trudno chyba o lepsze podsumowanie tego z czym Kraków może się jeszcze dzisiaj kojarzyć.

19 uwag do wpisu “Kraków. Okolice Rynku Głównego

  1. Przepiękne zdjęcia. A co do tego „typu krakowskiego” – od razu mi się przypomina wierszyk Boya-Żeleńskiego: „Tak więc: chytry jest Germanin, / Francuz sprośny, Włoch namiętny, / A zaś każdy krakowianin / Goły i inteligentny” 🙂

    Polubienie

      • Tam jest tego więcej: „Wszyst­ko tyl­ko Du­chem żyje, / Wszyst­ko tyl­ko Pięk­nem dy­szy; / Ni­g­dy ucho tam ni­czy­je / Pro­zy ży­cia nie za­sły­szy”. No i ukoronowanie wszystkiego: „Niech się fale zjawisk kłębią gdzieś tam w wielkich stolic wirze, my tu żyjem życia głębią (jak robaki w starym syrze). To takie żarciki Boya – na pewno sam kochał Kraków…

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Wartościowy wpis, niejeden skorzysta wybierając sie do Krakowa. Nie znam ludzi, którym nie podobałby się Kraków. I ja chętnie zawsze tam wracam. Ostatnio byłam tam trzy lata temu i jadłam przepyszne jedzonko. Dzięki za pokazanie nam tych zdjęć, zachwycają

    Polubione przez 1 osoba

  3. Czy wiesz, że jeśli stanie się w kościele Franciszkanów przed witrażem w słoneczny dzień, Bóg Ojciec wysyła promienie, niesamowite zjawisko!
    Zasyłam serdeczności

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s