Tatry. Szpiglasowy Wierch

W Tatrach trochę jesień, trochę zima, a my wreszcie ruszamy na jeden z najsłynniejszych chyba szlaków – ma on nas zaprowadzić na Szpiglasowy Wierch (2172 m n.p.m.).

Nasza trasa: Palenica Białczańska – Schronisko PTTK przy Morskim Oku – Szpiglasowa Przełęcz – Szpiglasowy Wierch – Schronisko PTTK przy Morskim Oku – Palenica Białczańska (8:59h, 24.6km – źródło)

Latem najczęściej polecane jest wejście z Doliny Pięciu Stawów Polskich i zejście do Morskiego Oka. Kiedy na szlakach pojawiają się oblodzenia, sprawa nie jest już tak oczywista – ciągle przecież wygodniej wchodzi się stroną trudniejszą, żeby potem zejść łatwiejszą, ale północna ekspozycja od Piątki sprawia, że może być tam znacznie bardziej ślisko. Naszym pomysłem jest więc wejście od Morskiego i podjęcie decyzji o kierunku zejścia już na szczycie, po zobaczeniu na żywo jak wygląda sytuacja. Tyle o wstępnych założeniach – no to startujemy.

Przy Morskim Oku jesteśmy, gdy słońce chowa się jeszcze za szczytami. Cofamy się kilka kroków, żeby znaleźć się na żółtym szlaku prowadzącym pod Szpiglasową Przełęcz. Na początku jest trochę ślisko, potem już coraz przyjemniej. Na widoki też trudno narzekać – na trasie w zasięgu wzroku mamy Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami (szlak prowadzący pod Czarny Staw z tej perspektywy wygląda naprawdę nieźle – trudno nie wrócić na chwilę do wspomnień z drogi na Rysy), no i oczywiście zmieniającego się na naszych oczach Mnicha – z każdym krokiem wygląda trochę mniej groźnie. W połowie drogi mamy możliwość odbicia w kierunku Wrót Chałubińskiego (kiedyś nazywanych Zawracikiem).

Dochodzimy do Szpiglasowej Przełęczy, która oddziela Szpiglasowy Wierch od Miedzianego. Stąd czeka nas już tylko krótkie podejście pod szczyt. Z przełęczy mamy świetną panoramę Orlej Perci (próbujemy zlokalizować zwłaszcza odcinek od Krzyżnego do Skrajnego Granatu, gdzie byliśmy ostatnim razem).

A tu już widoki ze szczytu, na którym stajemy po kwadransie. W lecie podobno bywają tutaj tłumy, ale teraz oprócz nas (a spędzamy tutaj dłuższą chwilę) pojawia się tylko jedna grupka trzech osób.

Decydujemy się na zejście w kierunku Morskiego Oka – mimo wszystko, chociaż warunki od Pięciu Stawów nie są złe, ale obietnica złapania dodatkowego słońca w wybranym przez nas wariancie przebija wszystko. Po przejściu tego szlaku dwa razy – tam i z powrotem – możemy się podpisać pod stwierdzeniem, że jest to łatwy odcinek i dobry wybór na pierwsze wyjście w Tatrach Wysokich. Warto tylko pamiętać, że zimą może tu być niebezpiecznie z powodu zalegającego śniegu.

Generalnie przy podwyższonym zagrożeniu lawinowym raczej odłożyłabym plany zdobycia Szpiglasowego Wierchu na inny termin. W lecie za to będzie zawsze dobrym pomysłem, bo widoki ze szczytu są rewelacyjne.

Trzeba chyba wspomnieć, że trasa, o której mowa, to słynna Ceprostrada – od słów ceper (trochę lekceważące określenie człowieka z nizin) i autostrada, bo po pierwsze przy dobrych warunkach każdy bez problemu ją przejdzie, a po drugie została ona specjalnie dostosowana pod właściwie każdego turystę, także takiego nie do końca świadomie wybierającego się w góry.

Przy okazji budowy kolei linowej na Kasprowy pojawił się pomysł utworzenia wygodnego pieszego połączenia Morskiego Oka właśnie z Kasprowym Wierchem. Odcinek z Morskiego na Szpiglasową Przełęcz powstał na początku, a jego budowa miała negatywny wpływ na okoliczną przyrodę. Projektu nie kontynuowano. Aktualnie droga bardziej przypomina górski szlak, ale faktycznie jest szeroko i bardzo wygodnie (jeśli o Ceprostradzie chcecie przeczytać trochę więcej, odsyłam tutaj).

W Tatrach jesień łączy się z zimą – tam, gdzie słońce dociera szybciej, jest jeszcze kolorowo, w pozostałych miejscach pojawił się śnieg, który zostanie z nami na dłużej. Świetnie się to przejście obserwuje, chociaż trzeba nie zapominać o patrzeniu pod nogi, bo miejscami jest ślisko – nie jest to dla mnie najlepsza sytuacja, bo mam talent do wywracania się, ale muszę przyznać, że w takich sytuacjach bardzo często kijki dają radę – już nieraz właśnie dzięki nim udało mi się utrzymać pion.

Schronisko nad Morskim Okiem rośnie w naszych oczach, a to oznacza, że koniec już coraz bliżej, a Szpiglasowy Wierch staje się wspomnieniem. Powtórzę jeszcze: w ciepłych miesiącach na szlaku poradzi sobie właściwie każdy, zimą warto uważać, a przede wszystkim sprawdzić stopień zagrożenia lawinowego przed wyjściem na ten szczyt.

Jedna uwaga do wpisu “Tatry. Szpiglasowy Wierch

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s