Kraków. Muzea w okolicach Rynku Głównego

Jakiś już czas temu spacerowaliśmy ulicami Rynku Głównego w Krakowie, ale z pominięciem muzeów, które znajdują się w okolicy – te chciałam wylistować osobno, bo wydaje mi się, że jeśli lubi się zwłaszcza malarstwo, spokojnie można przeznaczyć na nie cały dzień zwiedzania. Szczególnie kiedy dzień jest podobny do tych, jakie mamy tu ostatnio: szary, zimny i wietrzny.

Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach

Gdybym miała wybrać jedno, postawiłabym chyba na Galerię Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach. Nie jest duże, ale znajdują się tutaj obrazy, o których nawet nie próbuję opowiadać, a więc między innymi „Pochodnie Nerona” Henryka Siemiradzkiego czy „Hołd Pruski” i „Kościuszko pod Racławicami” Jana Matejki. Zawsze kiedy patrzę na ten ostatni, przypomina mi się nasza rozmowa z pierwszej wizyty w tym muzeum:

– Ale ten obraz jest ogromny. Pewnie gdyby chciało się rozszyfrować symbolikę każdej postaci i rzeczy, można przy nim spędzić mnóstwo dni.

– No, na przykład ten miecz (w prawym dolnym rogu) pewnie wskazuje, no nie wiem, kierunek na Częstochowę.

Dom Jana Matejki

Przedłużeniem wizyty w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku jest spacer na Floriańską, do Domu Jana Matejki. Formaty mniejsze, ale dzieła równie wielkie – jest tu między innymi Kopernik czy „Wnętrze grobu Kazimierza Wielkiego”. Na niektórych obrazach możemy też zobaczyć Kraków w tle – dla mnie zupełną nowością był „Stańczyk udający ból zębów” na tle Kościoła Mariackiego.

W tym oddziale zobaczymy całą masę portretów – w końcu to, obok tematów historycznych, główny obszar zainteresowań Matejki. To, jak bardzo są realistyczne, pokaże nam nawet lustro, które znajduje się między nimi – chyba że ktoś potrafi w nim stanąć i przekonać samego siebie, że wygląda bardziej żywo niż ludzie po lewej i prawej. ; )

I jeszcze jeden powód, dla którego warto tu być, to wystawa „Jan Kochanowski w twórczości Jana Matejki. Wokół bohatera i obrazu” z obrazem „Jan Kochanowski z Urszulką” i przede wszystkim z „Portretem Jana Kochanowskiego”. Zawsze twierdziłam, że trochę szkoda obrazów na portrety, ale tym ostatnim Matejko chyba zmusił mnie do zmiany zdania.

Muzeum Czartoryskich

Numer trzy to moim zdaniem Muzeum Czartoryskich – postawiłabym też na nie jako na najładniej zaaranżowane z tych w okolicach rynku. To tutaj zobaczymy oczywiście „Damę z gronostajem” Leonarda da Vinci, ale też „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta, jeszcze trochę Matejki. Wzrok przyciągają też moim zdaniem „Syreny” Teofila Kwiatkowskiego.

Przed wizytą polecam odwiedzić profil „Przeszłość Przyszłości” na Facebooku. W poszczególnych postach są tam omawiane bardziej znane eksponaty. Moim zdaniem to jeden z ciekawiej prowadzonych profili muzealnych. O „Krajobrazie z miłosiernym Samarytaninem” przeczytamy na przykład:

„Światło – jako symbol dobra – współgra z miłosiernym czynem Samarytanina, który został przeciwstawiony panującemu w świecie złu, symbolizowanemu w dziele Rembrandta przez burzową ciemność”.

„Biblijną opowieść malarz uzupełnił postaciami ze współczesnego mu świata – myśliwym z pomocnikiem polującymi pod drzewami na ptaki oraz karetą bogacza zaprzężoną w cztery białe konie. Tak jak kapłana i lewitę cechuje ich wszystkich obojętność (…)”.

Przeszłość Przyszłości. Muzeum Książąt Czartoryskich” na Facebooku

O wspomnianej już Damie z gronostajem w „Krakowie. Dziejach i sztuce” przeczytamy, że była ona kochanką Ludovica il Moro:

„Długo jednak wahano się z uznaniem obrazu za wizerunek Cecylii (…) z powodu* gronostaja, który tradycyjnie uchodził za symbol czystości. Nie byłoby więc stosowne umieszczanie go akurat w rękach książęcej kochanki. Carlo Pedretti (1990) zauważył, że Ludovico Sforza otrzymał w 1488 od króla Neapolu Ferdynanda I ustanowiony przez niego Order Gronostaja i w związku z tym był czasem nazywany „Ermellino Bianco”, czyli Biały Gronostaj”.

Janusz Wałek, Kraków. Dzieje i sztuka

Warto chyba dodać, że Muzeum ma jeszcze jeden oddział: Muzeum CzartoryskichArsenał.

Cała reszta

Gdybym teraz planowała zwiedzanie muzeów w okolicach Rynku Głównego, postawiłabym na te trzy, bo najbardziej lubię malarstwo, ale nie mogę nie wspomnieć o jeszcze kilku miejscach, które cieszą się ogromną popularnością, przede wszystkim o Rynku Podziemnym. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś o przeszłości Krakowa, a zwłaszcza jeśli do muzeum zabieracie dzieci, jest to pewnie najciekawsza propozycja. Poza tym na uwagę na pewno zasługuje Pałac Biskupa Erazma Ciołka na Kanoniczej, Muzeum Archeologiczne na Senackiej czy Dom Mehoffera na Krupniczej. Będąc na rynku do każdego z nich można dotrzeć w moment.

Rynek Podziemny
Pałac Biskupa Erazma Ciołka

3 uwagi do wpisu “Kraków. Muzea w okolicach Rynku Głównego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s