Madera. Widoki na trzaśnięcie drzwiami w samochodzie

Lądujemy, wsiadamy do wynajętego samochodu i kierujemy się w stronę Funchal. To krótka trasa, ale wystarcza, żeby poczuć, że nadanie Maderze obecnego charakteru musiało kosztować niesamowicie dużo pracy. Przyglądamy się drogom, które wgryzają się w wyspę. Pokazujemy sobie palcem kolejkę zawieszoną w powietrzu i nie przestajemy się dziwić. U Normana Daviesa znajdujemy krótką opowieść o tym, że zasiedlenie wyspy faktycznie było ogromnym wyzwaniem:

„Gdy tylko zaczęto zasiedlać wyspę, natychmiast dały o sobie znać liczne przeszkody. Nie było płaskiego terenu, na którym można by założyć pora uprawne. W żadnym punkcie stromego wybrzeża nie dało się zbudować drogi dla wozów konnych, nie mówiąc już o drogach utwardzanych. Nie było też głębokiej, osłoniętej zatoki. Na wszystkich frontach musiano szukać jakichś chytrych rozwiązań. Zamiast pól mieszkańcy Madery zbudowali tysiące tarasów, na których uprawiali winorośl i stawiali chaty. Kolejki linowe na zboczach gór wyciągały ludzi i towary z niższych poziomów na wyższe. Drogę w dół pokonywano (i dalej się tak podróżuje), zjeżdżając na wiklinowych toboganach. Jedynym środkiem transportu towarów były juczne muły i konie”.

„Na krańce świata. Podróż historyka przez historię” – Norman Davies

Historia tej bajkowej wyspy była więc trochę mniej bajkowa niż chciałoby się myśleć patrząc na nią dzisiaj. Madera miała nie być zamieszkana, gdy ją odkryto. Nie znaczy to jednak, że nie zaczęło się od wyzysku, bo do pracy na plantacjach trzciny cukrowej sprowadzono niewolników z Afryki, wykorzystując tym samym wyspę jako środowisko testowe idealnie nadające się do sprawdzenia jak zarządzać ich pracą.

Kolejne wieki po zasiedleniu też były burzliwe, a wśród lokalnej społeczności panował wyraźny podział na bardzo bogatych i bardzo biednych. Wystarczy chyba wspomnieć, że w wieku XX więcej obywateli Madery mieszkało poza wyspą niż na niej. Chłopi uciekali przed pracą, w ramach której za dzierżawę ziemi musieli płacić ponad połowę swoich dochodów, a przy tym mieli niewielkie szanse na zdobycie wykształcenia i całkiem spore na to, że pracować będą od młodych lat właściwie do śmierci.

Tyle o zmaganiach, a teraz wracam już do zachwytów.

Wcześniej o Maderze pisałam tutaj:

Madera. Cała ta wyspa jest jak ogród botaniczny

Madera. Lewady i trasy górskie na wyspie

Tym razem (w ostatnim już poście) skupiam się na miejscach pozostałych, a więc takich, które znajdują się poza Funchal i które są dostępne właściwie zaraz po trzaśnięciu drzwiami w samochodzie.

Centralna część wyspy

Moim zdaniem najciekawszym miejscem na tej liście jest Dolina Zakonnic (Curral das Freiras) i punkt widokowy, z którego można na nią spojrzeć (Eira do Serrado). Obydwa miejsca łączy szlak i początkowo myśleliśmy o jego przejściu, ale ostatecznie postanowiliśmy przemieścić się z jednego do drugiego samochodem.

I na górze i na dole widoki są świetne. Przy okazji wizyty w dolinie warto spróbować kasztanów – nie tylko w formie przekąski, ale też likieru.

Przejście z parkingu na Eira do Serrado zajmuje dosłownie moment
Eira do Serrado
Curral das Freiras
Likier kasztanowy robi robotę, warto spróbować
Coś takiego jak ładne magnesy na Maderze chyba nie istnieje – ale pozostałe pamiątki bywają świetne

Północny wschód

Północny wschód to oczywiście Półwysep Świętego Wawrzyńca, ale też kilka innych ciekawych miejsc. Odwiedzamy tu przede wszystkim plaże (Canical – Prainha, naturalna plaża z ciemnym piaskiem powstałym z lawy; bardzo klimatyczne miejsce; Machico – z piaskiem z Sahary), miasteczko Porto da Cruz z Destylarnią, w której dowiadujemy się trochę więcej o tym jak powstaje rum (North Mills Distillery) i punkt widokowy Miradouro da Portela (chociaż tak szczerze mówiąc wybieranie z wyprzedzeniem punktów widokowych do zobaczenia na wyspie nie ma większego sensu – tutaj na każdym kroku widok jest po prostu piękny; myślę że warto nie poświęcać za dużo czasu na zaznaczanie punktów widokowych na swojej mapie miejsc do sprawdzenia).

Jadąc w stronę północnego wschodu z Funchal mija się po drodze lotnisko, które samo w sobie jest wręcz ciekawostką, bo uchodzi za jedno z najniebezpieczniejszych na świecie – chociaż podobno teraz (po przebudowach) to już bardziej kwestia robienia marketingowego szumu niż trzymania się faktów.

Na wspomnianej przed chwilą plaży w Machico świetnie patrzyło mi się na lądujące samoloty (podobno jeszcze lepsze widoki można złapać na kamienistej plaży w Santa Cruz).

Miradouro da Portela

A dlaczego wspomniałam o wizycie w destylarni?

Powód jest prosty – lokalna odmiana rumu to jeden z flagowych produktów Madery. Jest on składnikiem najpopularniejszego drinka na wyspie, ponchy. Spróbowaliśmy zaraz po przylocie i moim zdaniem to była świetna decyzja, poncha stała się naszym faworytem.

Zaciekawił nas też drink Nikita, którego skład brzmiał jak lekkie szaleństwo (białe wino, piwo, sok ananasowy, lody waniliowe) i szczerze mówiąc trochę się zdziwiliśmy, że smakował naprawdę dobrze.

Wino maderskie trochę mniej nas przekonało, chociaż to główny produkt eksportowy wyspy.

Casa do Rum

A jeśli nie z produkcji rumu czy wina to z czego jeszcze można żyć na wyspie takiej jak Madera? Jeśli kiedyś się nad tym zastanawialiście to pewnie waszym pierwszym skojarzeniem była turystyka – i sporo w tym racji, chociaż nie jest łatwo powiedzieć jakie konkretnie przynosi ona dochody. Niektóre źródła podają, że jest to około 20% lokalnego PKB, ale nie jest to oficjalna statystyka (dane sektorowe nie są dostępne). Strzał pochodzi więc z szacunków na bazie danych, które istnieją – a dotyczą one transportu, zakwaterowania czy gastronomii i usług. Te ostatnie to ponad połowa maderskiego PKB. Na handel przypada 31,7%, a na przemysł i rolnictwo 14%. Tak wytworzony produkt krajowy brutto w przeliczeniu na jedną osobę jest bardzo zbliżony dla Madery i całej Portugalii.

Porto da Cruz
Banany bardzo dobrze przyjęły się na Maderze
Prainha. Najbardziej chyba klimatyczna plaża na wyspie

Północny zachód

Chcąc zobaczyć północny zachód wyspy, zaczęliśmy od Fanal i od Levady dos Cedros, która zrobiła na mnie duże wrażenie. O ile jednak na samej lewadzie trafiliśmy na mgły (a tyle słyszeliśmy o tym, że to one tworzą klimat miejsca, że nawet żartowaliśmy, że to niesamowite, bo przyjechaliśmy tu na urlop, a wybierając się zwiedzać mamy nadzieję, że będzie mroczno i mgliście), znajdujący się obok punkt widokowy był w pełnym słońcu. Ta różnorodność pogody to jedna z tych rzeczy, która na Maderze zaskakiwała (i cieszyła) najbardziej.

Fanal. To tutaj podobno warto być wtedy, gdy jest mroczno i mgliście. 😉

Dosłownie kawałek od Fanal jest Ribeira Da Janela, która słynie z plaży z widokiem na skały wystające z Atlantyku. Oglądamy je z bliska i z punktu widokowego Miradouro Ilheus da Ribeira da Janela i to tutaj najbardziej czujemy wulkaniczny charakter wyspy (archipelag powstał z erupcji wulkanów – wyrzucały one lawę z dna oceanicznego, a gdy materiał został wyniesiony ponad poziom oceanu, powstała wyspa).

Ribeira Da Janela. Widok z drogi
Miradouro Ilheus da Ribeira da Janela

Z Ribeira Da Janela możemy jechać kawałek na wschód albo na zachód i w każdym przypadku to będzie dobra decyzja. Wybierając wschód, zobaczymy plażę Seixal (z czarnym piaskiem) i Piscinas Naturais do Seixal. Na zachodzie mamy Piscinas Naturais de Porto Moniz i Piscinas Naturais Velhas, baseny w skałach wulkanicznych. Woda, która przelewa się tam w naturalny sposób, ma przepiękny kolor, ale klimat miejsca przekonał mnie znacznie mniej niż w przypadku choćby plaży Prainha.

Dalej na zachodzie odwiedzamy jeszcze Miradouro do Teleférico das Achadas da Cruz, żeby zobaczyć niesamowicie stromą kolejkę. Niestety byliśmy zbyt późno, żeby zjechać nią w dół, ale wyobraźnia podpowiada, że musi to być ciekawe uczucie. Tego dnia oglądamy też zachód słońca w najdalej wysuniętym na zachód punkcie wyspy, Farol da Ponta do Pargo. Do ostatniej chwili nie mamy pewności czy słońce się pokaże i trochę o tym rozmawiamy. Do rozmowy dołącza stojący obok Czech. To jego czwarty raz na Maderze – opowiada nam o swoich wędrówkach po wyspie i dodaje: „Mówi się, że Madera to taka wyspa, na którą zawsze się wraca”.

Plaża Seixal

Południe

O południu wyspy pisałam już ostatnio, przy okazji wpisu o Funchal i okolicach:

Tym razem wspomnę więc tylko o plaży, na którą trafiliśmy przypadkiem. To był nasz ostatni dzień na wyspie i chcieliśmy go spędzić robiąc dosłownie nic. Miejscem, które wybraliśmy sobie na realizację tego planu, była plaża Prainha, ale nasze plany zweryfikowała pogoda – tego dnia większa część wyspy była zalewana deszczem. Widzieliśmy to i na prognozach i na kamerach internetowych, ale i tak pojechaliśmy na miejsce mając nadzieję, że będziemy mieć niesamowite szczęście i nagle zaświeci słońce. Oczywiście nic z tego nie wyszło, zaczęliśmy więc sprawdzać która plaża z choćby odrobiną piasku jest położona najbardziej na południu, bo tylko tam widok z kamer nie sugerował: „Plaża? No chyba nie„. Zastanawialiśmy się nad wysuniętą trochę na zachód Calhetą (usypaną z piasku przywiezionego z Maroka), ale ostatecznie stanęło na Ribeira Brava. Tam faktycznie czekało na nas słońce.

To był już któryś dzień z rzędu, gdy przejeżdżając wyspę wzdłuż i wszerz wjeżdżaliśmy z deszczu w słońce albo z mgły w pełną widoczność na zasadzie pstryknięcia palcami, ale nadal bardzo mnie to zadziwiało – i chyba to uczucie bycia obserwatorem ciągłej zmiany zapamiętam z Madery najmocniej.

Ribeira Brava
Nie jestem mistrzem opalania, pełne słońce trochę mnie więc cieszyło, a trochę było powodem zerwania się na spacer po Ribeira Brava

Logistycznie:

  • Jeśli planujecie odwiedzić North Mills Distillery, polecam też spróbować ponchy w restauracji A Pipa, która znajduje się tuż obok.
  • Osoby, które lubią piaszczyste plaże w ilościach większych niż te dostępne na głównej wyspie, powinny zainteresować się rejsem na sąsiednie Porto Santo (nam było trochę szkoda czasu, jesteśmy zdecydowanie bardziej fanami wędrówek po górach).

2 uwagi do wpisu “Madera. Widoki na trzaśnięcie drzwiami w samochodzie

  1. Madera – wyspa o wiecznej zieleni jest przyjazna człowiekowi. Szkoda, ża ta wulkaniczna wyspa jest taka górzysta, więc to doskonały teren dla aktywnych, chodzenia sporo. Mam nadzieję, że pałasz smakował…
    Zasyłam serdeczności

    Polubienie

Odpowiedz na Nika Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s