Bałkany samochodem. Czarnogóra

Bałkany Zachodnie po raz pierwszy – i pewnie nie ostatni, w każdym razie oby. Konkretniej, plan zakładał przejazd przez cztery kraje: Czarnogórę, Albanię, Macedonię Północną i Kosowo. Mieliśmy na to półtorej tygodnia.

Jeszcze przed lotem, patrząc na mapę, czuję niedosyt. Jedno jest pewne już na starcie: prawie wszędzie spędzimy za mało czasu. Zaczynam więc robić listę miejsc, do których wrócimy przy innej okazji (całkiem szybko staje się dłuższa niż ta pierwsza, z właściwym planem wyjazdu…).

Na początek lądujemy w Czarnogórze, małym kraju małych zdziwień.

Powierzchniowo podobnym do jednego z polskich województw (najbliżej Czarnogórze do lubuskiego). Aż trudno uwierzyć, że tyle się tutaj zmieściło – przede wszystkim pięć przeciekawych parków narodowych (w tym Durmitor i Prokletije, o których za chwilę). Krajobrazy to moje zdziwienie, ale dziwić może też na przykład to, że chociaż Czarnogóra nie jest w Unii Europejskiej ani w Schengen, można tu wjechać na podstawie dowodu osobistego. Albo że obowiązującą walutą jest euro.

Czarnogóra. Kraj bez waluty

Mogę być trochę nieobiektywna, ale dla mnie historia czarnogórskiej waluty jest prawie tak samo ciekawa jak wspomniane już krajobrazy i sporo mówi o przeszłości kraju. Prawdziwie czarnogórski pieniądz istniał tylko przez chwilę, na początku XX wieku. Szybko zastąpiły go jugosłowiańskie dinary, a potem, gdy rozszalała się hiperinflacja, także niemieckie marki i wreszcie euro. Przyjęcie euro akurat w tamtym momencie może wydawać się całkiem oczywistym posunięciem (euro oficjalnie zastąpiło niemieckie marki), na pewno jednak oczywiste nie było. Podejmując taką decyzję, Czarnogóra ryzykowała, że znacznie trudniej będzie jej utrzymać stabilność makroekonomiczną (więcej w temacie przeczytacie tutaj). Z drugiej strony na pewno myślano o korzyściach w handlu czy w turystyce i to te argumenty musiały przeważyć. W Czarnogórze przyjęto więc euro, zrobiono to jednak bez spełnienia warunków wejścia do strefy euro, a więc w sposób jednostronny (podobnie jak w Kosowie).

W praktyce oznacza to, że będąc tutaj, możemy posługiwać się euro – w gotówce i za pomocą kart płatniczych, chociaż ta pierwsza forma bywa wygodniejsza (w lokalnych sklepach albo gdy na przykład chcemy zapłacić za nocleg w niewielkiej miejscowości).

Ze stolicy w cztery strony świata

Po przeczytaniu kilku przewodników po Podgoricy rzuciłam do reszty: „Wygląda na to, że stolica nie jest zbyt ciekawa, ale za to ma swoją Niagarę”. Dłuższą chwilę żartowaliśmy z tego, że całkiem nieźle jak na nieciekawe miasto, ale uczciwie trzeba przyznać, że po bombardowaniach w czasie II wojny światowej nie zachowało się tutaj zbyt wiele. Jeśli mimo wszystko chcemy spędzić w Podgoricy trochę czasu, warto pomyśleć o wybraniu się na Wzgórze Gorica (albo tutaj), żeby poobserwować panoramę miasta.

Vodopad Nijagara, Podgorica

Skoro o widokach mowa, gdy jesteśmy w Podgoricy, mniej więcej pół godziny jazdy samochodem dzieli nas od chyba najbardziej znanego punktu widokowego na Jezioro Szkoderskie – mowa o Pavlova Strana.

Narazie jednak zostawiamy to jezioro za plecami i kierujemy się w stronę Durmitoru.

Durmitor samochodem i na nogach

W Durmitorze naszym celem jest Prutas, polecany przez sporo osób i rzeczywiście bardzo ciekawy. Szlak jest widokowy, a przy tym dobrze oznaczony. Można go zrobić w wersji krótszej (wracając tą samą trasą; łącznie ok. 3.5 godziny) albo dłuższej (jako pętlę, kierując się w stronę Skrcko Jezero; ok. 5.5 godziny), w obydwóch przypadkach startując z parkingu przy trasie P14 (43.104417, 19.020095).

Dużym plusem tego wyjścia jest sam dojazd na szlak, bo wspomniana trasa P14 (czasem oznaczana jako R14) z Žabljaka do Plužine jest piękna, na pewno spodoba się fanom samochodowych wycieczek. Dodam jeszcze, że jeśli odbijemy trochę na trasie między Podgoricą i Parkiem Narodowym Durmitor, zobaczymy klasztor wbudowany we wnękę skalną – Monastyr Ostrog.

Z miejsc w okolicy, które musieliśmy pominąć, a które na pewno zasługują na uwagę, dwa chyba najciekawsze to: najwyższy szczyt Durmitoru, Bobotov Kuk (2523 m n.p.m.) i Kanion Tary.

Dolina Grebaje

Durmitor stał się moim numerem jeden na Bałkanach, ale gdybym miała wybrać gdzie chciałabym wrócić najpierw, postawiłabym na Góry Przeklęte, bo mam poczucie, że to tutaj jest jeszcze mnóstwo do odkrycia, a my wyszliśmy zaraz po przystawce.

Wspominam o nich już teraz, chociaż Dolina Grebaje to ostatni dzień naszego pobytu na Bałkanach, bo chciałam zrelacjonować wizyty w parkach narodowych Czarnogóry na jednym wdechu. Zapomnijmy więc na chwilę o chronologii i przejdźmy do widoków.

Dodam jeszcze, że naszym gospodarzem w tym miejscu jest starsza pani, która nie mówi po angielsku, ale jest przemiła. Dopytuje nas o górskie plany i potwierdza, że najciekawsza trasa w okolicy to ta zaczynająca się w dolinie i przechodząca przez Popadiję, Talijankę i Volusnicę (pętla to ok 5h.). Dowiadujemy się na migi, że najlepiej wybrać się na tę wycieczkę w godzinach popołudniowych, bo wcześniej słońce może oślepiać widok na Karanfili (to moje wolne tłumaczenie z czarnogórskiego, ale chyba poprawne, wszystko się zgodziło 😉).

To już wszystkie kadry ode mnie na dzisiaj, ale nie koniec relacji z Czarnogóry, zostało jeszcze przecież całe wybrzeże. W skrócie: pewnie trudno byłoby się tutaj nudzić choćby po miesiącu odkrywania różnych fragmentów kraju.

Informacje praktyczne:

  • Jeśli też planujecie Bałkany samochodem, zerknijcie do tego artykułu.
    Znajdziecie w nim kilka przydatnych wskazówek, na przykład informację o tym jak zaplanować wjazd do Serbii i Kosowa, żeby nie zrobić sobie niepotrzebnych problemów albo o czym warto pamiętać przy wypożyczaniu samochodu (przede wszystkim trzeba ustalić z firmą wypożyczającą które granice będziecie przekraczać).
  • Coś, na co zdecydowanie warto poświęcić trochę czasu będąc w Czarnogórze samochodem, to trasa po Durmitorze: tutaj szczegóły.
  • A jeśli Durmitor i góry to podrzucam też listę polecany tras do przejścia.
  • W kilku miejscach naszej podróży przecięliśmy trasę pieszego szlaku Peaks of the Balkans, na pewno jest to ciekawa opcja dla lubiących szlaki długodystansowe.
  • Jak można zauważyć klikając w linki z oznaczeniami szlaków, na Bałkanach korzystałam z aplikacji Outdooractive (a w przypadku Czarnogóry dodatkowo z tej mapy).

Jedna uwaga do wpisu “Bałkany samochodem. Czarnogóra

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s